• Wpisów:426
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:30
  • Licznik odwiedzin:47 628 / 2337 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj rano oglądałam telewizję, no i trafiłam na It Will Rain. Dawno tego nie widziałam, więc od razu radość
Oglądałam to akurat z mamą, i nie obyło się bez pytań i uwag na temat Bruna, czy teledysku xd Na szczęście, wcale nie niemiłych
Twierdzi, że Bruno ma ciekawy głos, nie taki "pizdowaty" jak to ujęła xd

Zaczęła coś tam mówić, żebym spojrzała, ale ja jak zahipnotyzowana wgapiam się w telewizor. Dopiero po chwili się skapnęła "Aaa, no tak, ty nie możesz teraz oderwać wzroku od telewizji, zapomniałam".
Ja się ciągle podekscytowana gapię, i gapię, banan na twarzy, mama patrzy jak na wariatkę, i zaczyna gadać "Wiesz co, to ja ci na urodziny kupię taki duży plakat Bruna i płytę, a ten plakat to będzie taki duży jak ty, żebyś mogła go całować"

Skąd ona wie o moich najskrytszych marzeniach? xd Może widać to w moich oczach jak się tak patrzę na Bruna
 

 
Proszono mnie o wstawienie tego "Autografy Adres" z artykułu o Brunie w gazecie Teen Queen.
A więc proszę:
c/o Paradigm Talent
Agency NY
360 Park Ave South,
16th Floor
New York, NY 10010
USA


Jakiś taki mało zrozumiały Bynajmniej ja bym się nie skapnęła jak to odczytać i co które oznacza
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
To, że ludzi troszkę pokićkało z ceną tej gazety, bo kosztuje aż 17zł, nie przeszkodziło mi w tym, żeby ją kupić dla dużego plakatu Bruna
Plakat wygląda tak:


Jest mniej więcej wielkości dwóch zwykłych plakatów
Przepraszam zaś za tą jakże beznadziejną jakość
Nie musieli dodawać z tyłu tych różowych kwiatków tak w ogóle, lepiej by było bez tych ich dodatków Ale mimo wszystko jest śliczny
To jest to zdjęcie:
W środku jest też krótki artykuł z Bru



Nie będę Wam go tutaj przepisywała, bo w sumie nie ma co. Wszystko to już wiemy, Ameryki nie odkryli Jest tam napisane o tym, że był małym Elvisem, a potem stał się gwiazdą i takie tam ciekawostki, które już wiemy Jest też wzmianka o Jessice Caban, że czuje zagrożenie życia przez te wszystkie plotki na temat tego, że jest z Brunem, bo fanki się rzucają itp.
I okładka, jeśli ktoś chciałby wiedzieć czego szukać jak chce kupić

  • awatar Marsoholiczka: @gośćtyrt: Normalnie, zupełnie tak samo jak każdą inną muzykę ;)
  • awatar Gość: pewnies same dziecinne idole... jak można ich słuchać?
  • awatar Marsoholiczka: @KomixBrunos: Ja też bym sobie mogła wydrukować, ale tylko na A4, a to jest większe i w lepszej jakości niżeli z drukarki :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
I'm so proud :'
Dziękuję
 

 
Pewnie już to widziałyście, ale też wstawię i pozwólcie, że wypowiem się co nieco na ten temat



Yhm, no fakt, Bruno jest seksowny i takie tam, zdjęcie fajne, ale troszkę mnie niepokoi, że Bru zgodził się na uczestniczenie w sesji do takiego magazynu jak Playboy...
Wiem, że to nie jest żadne zdjęcie z obnażaniem się itp., jest stosowne, ale mimo wszystko, że zdjęcie jest normalne dziwi mnie, że Bruno się na to zgodził, nie pasuje to do niego i troszkę mu odbija, ale nie bijcie mnie, ja nic nie sugeruje, to po prostu taka mi dziwna myśl wpadła jak pierwszy raz zobaczyłam to zdjęcie

Mimo wszystko ta mina...och i ach
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*Tak, to nie jest żart, dodaję odcinek! Dodałabym go wczoraj, ale złośliwość Internetu wygrała Czym więcej razy go czytałam tym bardziej zaczęłam się ZNOWU rozmyślać nad tym jak to pociągnęłam i myślałam o czymś innym, ale NIE! Mam dość zmieniania odcinka Mam nadzieję, że spodoba się taki, jaki jest Miłego czytania!*


Przypomnienie:
Zauważyłam, że z innego pokoju wyłonił się Jamareo i Phil. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że Phil miał na sobie króciutką spódniczkę, a Jamareo miał przebrania małpy i usiłował wyciągnąć kotleta z wuwuzeli. Aż bałam się zobaczyć resztę gości. Szybko schowałam się z powrotem do pokoju i zobaczyłam, że Bruno się budzi.

***

Cicho podeszłam bliżej i usiadłam na łóżku czekając, aż otworzy oczy. Zamruczał coś jeszcze przez sen i podniósł się do pozycji siedzącej, przetarł oczy i patrzył chwilę przed siebie całkowicie skołowany.
- Dzień dobry - powiedziałam śmiejąc się z jego miny, jakby zupełnie nie wiedział co się dzieje.
- Dzień dobry....kotku? - zaczął się śmiać i wskazał na moją twarz. - Gdzie my jesteśmy...?
- W jednym z pokoi w klubie. Wyprzedzę Twoje kolejne pytanie i odpowiem, że nie mam pojęcia co się wczoraj działo - odpowiedziałam nie przestając sie śmiać.
- Z czego się śmiejesz? To Ty wyglądasz jak kot, w dodatku w bikini... - wtrącił i przegryzł dolną wargę.
- Może sam się dowiesz, kiedy spojrzysz w lustro - odpowiedziałam i wzięłam się za szukanie reszty garderoby.
Bruno myślał, że tylko mu dogryzam więc nie przejął się moją uwagą. Bynajmniej na początku starał się to udawać, lecz kiedy wstał na wszelki wypadek ukradkiem zerknął w lustro.
- Dlaczego akurat taki napis...? - zapytał. - Musiałaś napisać akurat coś takiego?
- Ja? Czemu osądzasz o to mnie? - rzekłam poprzestając na poszukianiu ubrań.
- A kto inny był w tym pokoju?
- Nie wiem, może ktoś był. Wszystko pozostaje teraz jedną, wielką zagadką, więc nie zakładaj od razu, że to ja. Ciesz się, że Twój napis jest chociaż na czole - ostatnie zdanie wypowiedziałam ciszej.
- Co to ma znaczyć? - zapytał niezrozumiale.
- Nic ważnego - odpowiedziałam z tajemniczym uśmieszkiem i kontynuowałam poszukiwania.
Znalazłam swoją sukienkę jak i ubrania Bruna, ale były w tak różnorodnych i dalekich od łóżka miejscach, że można mieć wrażenie, że były tu zawody kto dalej rzuci ubraniem. Kiedy zarzuciłam już na siebie swoją sukienkę wyszłam, aby zajrzeć czy w innych pokojach została reszta gości. Jednak nikogo nie zastałam, widocznie wszyscy zdążyli się ulotnić. Jakby nigdy nic się nie stało. Ale cóż, przynajmniej miałam z głowy budzenie i uświadamianie gości, że czas już iść. Upewniłam się, czy przypadkiem z torebki nie ubył mi jakiś przedmiot i wyszłam razem z Brunem, Jamareo i Philem przed klub. Byli oni jedynymi gośćmi, których dzisiaj zastaliśmy. Do domów rozjechaliśmy się taksówką. Kiedy tylko wróciłam pierwsze co zrobiłam to skorzystałam z chłodnego, orzeźwiającego prysznica. Na całe szczęście nie musiałam walczyć z kacem mimo, że poprzedniego dnia wlałam w siebie dużą ilość alkoholów różnej maści. Po południu przyszedł Bruno, abym mogła mu dać mój główny prezent w postaci obrazu. Prawdą było, że bałam się jego zawodu, że to tylko obraz, ale jego reakcja był zupełnie odmienna niż myślałam. Początkowo przez chwilę milczał, ale potem szczerze pochwalił to, dziękował, mówił, że to słodkie i jak bardzo mu się podoba...to było takie urocze.


*Kolejne kilka miesięcy później, parę miesięcy po Nowym Roku*

Wydawało mi się kiedyś, że kilka miesięcy to nie jest szczególne długi czas i niewiele może się zmienić. Myliłam się. Przez ten czas zmieniło się i zepsuło wszystko, co dotychczas było dla mnie najważniejsze.

Bruno odnosił coraz więcej sukcesów jako piosenkarz. W moich oczach szybko stawał się artystą na skalę światową. Wydawał coraz więcej piosenek, co poszło w kolecje za tym, że wydał również płytę, nagrywał teledyski do piosenek. Przez to często jeździł na koncerty lub spotkania w studiu. Z czasem zaczęliśmy widywać się rzadko, ale to nic dla nas nie zmieniało, staraliśmy się widywać nawet mało, ale wciąż dażyliśmy się tym samym uczuciem. Nie miałam mu za złe za brak czasu. Spełniał swoje marzenia, a ja cieszyłam się jego szczęściem razem z nim, wspierałam go, starałam się pomóc. Wiadomość o tym, że Bruno będzie miał zawalony cały tydzień koncertami i wywiadami nie równała się z tym, co usłyszałam później. Okazało się, że miał wyjechać w trasę po Europie. Na cały miesiąc. Dotąd nie rozstawaliśmy się na tak długo, ale mimo wszystko sądziłam, że ta rozłąka nic nie zmieni. Przez tyle czasu żadne z nas nie miało obaw o to, że drugie zdradza, czy daje powody do zazdrości. Ufaliśmy sobie, dlatego ten wyjazd również nie wydawał mi się przeszkodą w związku, mimo całej tęsknoty. Okazało się jednak niegatywnym przełomem we wszystkim...
W około tydzień po tym, kiedy Bruno wyjechał, odwiedził mnie stary przyjaciel, Jake. Znałam go jeszcze z czasów liceum, byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi, ale nasze drogi się rozeszły. Jakimś cudem odnalazł mnie przez Internet i książki telefoniczne i złożył niespodziewaną wizytę, z której się ucieszyłam. Powiedział, że zawsze chciał zwiedzić L.A., ale nigdy nie miał powodu i chęci. Prosił też, abym go przetrzymała u siebie tydzień, bo tutejsze hotele są dla niego za drogie. Nie widziałam przeszkód, miałam wolną kanapę więc się zgodziłam...pech chciał, że nie mogłam się skontaktować z Brunem od jakiegoś czasu, telefon miał ciągle wyłączony. A żeby nie było nieporozumień chciałam mu powiedzieć o Jake'u, ale nie miałam jak. Nawet chłopaki z ekipy nie odbierali, więc była to wina odległości jaka nas dzieliła. Jake wiedział, że mam Bruna, mówił, że na pewno mogę mu o wszystkim powiedzieć później i nic się nie stanie. Bruno miał wrócić za dwa tygodnie, więc Jake by już wyjechał. Przez prawie cały tydzień zdążyliśmy obgadać wszystkie dobre chwile spędzone razem w liceum, znowu się trochę do siebie zbliżyliśmy jako przyjaciele, mówił, że nawet jeśli wyjedzie będzie się ze mną kontaktować. Wszystko wydawało być się w porządku, a Jake tak samo przyjacielski i miły jak za dawnych czasów. Zanim nie doszło do ostaniego dnia, w którym miał u mnie zostać...
Zaczęliśmy się alkoholizować, po prostu opijaliśmy to, że znowu się spotkaliśmy i też trochę ze smutku, że już jutro wyjedzie i znowu przyjaźń nie będzie taka sama. Alkoholu powiem szczerze polało się dużo, Jake ciągle mnie zachęcał, aby wypić jeszcze więcej, kiedy zaczęło kręcić mi się w głowie zaproponował wyjście na balkon, a potem wciskał we mnie kolejne kieliszki. On sam z pewnością wypił mniej, nie zastanawiało mnie wcale to, czemu tylko mnie tak upija, bo miałam już za dużo alkoholu we krwi. Z racji tego, że byłam upita nie panowałam do końca nad tym co robię, ale o dziwo wiedziałam i pamiętałam co. Późnym wieczorem Jake'owi zebrało się na tańce, włączył jakąś muzykę i porwał mnie abym tańczyła razem z nim. Taniec zaczął robić się trochę niestosowny jak na przyjaciół, ale alkohol robił swoje. Kiedy skończyliśmy tańczyć chciałam pójść do kuchni napić się szklanki wody i przewietrzyć się, ale przeszkodził mi w tym Jake. Patrzył na mnie takim dziwnym wzrokiem, uśmiechał się, zachęcał do dalszego tańca zaczął przytulać...aż przeobraziło się to w dobieranie się do mnie. Na początku tylko zaczął się zbliżać i położył ręce na mojej talii aż głęboko patrząc w oczy pocałował. Zamurowało mnie całkowicie, więc nie robiłam nic, nawet się nie broniłam. On potraktował to jako, że mu na to pozwalam. Coraz zmysłowiej i namiętniej całował, a alkohol krążący we mnie dał się we znaki, zazęłam odzajemniać pocałunki. Cofnęliśmy się aż do przedpokoju całując się, jego ręka zaczęła sięgać do guzików mojej bluzki. Rozpiął ich kilka i całował moją szyję. Byłm skołowana alkoholem, nie reagowałam, sama zaczęłam zastanawiać się co się dzieje i czy to jawa, czy sen. Jake nie poprzestawał na pocałunkach nawet kiedy słychać było cicho otwierane drzwi wejściowe. Nie usłyszał tego, ale ja tak. Byłam odwrócona tyłem do drzwi, więc nie wiedziałam kto to. Dopiero kiedy Jake zorientował się, że ktoś otworzył drzwi przestał i powoli odsunął się ode mnie przerażony patrząc w stronę drzwi. Powoli się odwróciłam i oczywiste było, że owym otwieraczem był Bruno. To była chwila, w której nikt nie wiedział co ma robić, chwila, w której jakby alkohol wyparował ze mnie, kiedy zobaczyłam duże, szklące się, zranione, brązowe oczy ukochanego. Wtedy zdałam sobie sprawę ze wszystkiego, co właśnie robię, co robiłam,i jaki był zamiar Jake'a. Zacisnęłam powieki spod których zaczęły się wydobywać pojedyncze łzy. Jake zabrał swoje dłonie z mojej talii i wzrokiem chciał stąd uciec. Bruno stojąc w wejściu tylko spuścił ręce i przetarł swoje powieki.
- Nie wierzę, że mi to zrobiłaś Emily...po prostu...nie mogę uwierzyć... - ledwo wyszeptał zranionym, a jednocześnie zdenerwowanym tonem.
Zrezygnowany odwrócił się i trzasnął drzwiami. Wtedy wielka gula w gardle zamieniła się na falę łez, której nic nie mogło powstrzymać. Wykrzyczałam Jake'owi wszystko, co o nim w tej chwili myślałam. Że był fałszywy, chciał mnie tylko zwieść, zepsuł mi wszystko i że go nienawidzę, kazałam mu sie wynosić. Nawet nie próbował się tłumaczyć, nic mówić, ani przepraszać. Po prostu wziął już swoją na szczęście spakowaną na jutro walizkę i powolnym krokiem wyszedł. Zamknęłam dom na klucz i czułam się najbardziej beznadziejnym i nieszczęśliwym człowiekiem na świecie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Jesteśmy w trendach z Thanks Bruno To pewnie kolejny trend, który Brunz przegapi
  • awatar marsova: @Marsoholiczka: zapewne tak, ale te negatywne rzeczy zazwyczaj słyszę od osób które mają meega mało włosów i szczerze to już wolę takie jak mam niż jak niektóre 5 na krzyż ;D
  • awatar brunooo...: oooou przegapione
  • awatar Marsoholiczka: @marsova: Wiesz, każdy ma swój gust, więc opinie z pewnością są różne ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czyżby Bruna swędział nosek podczas grania na gitarze, ale nie mógł przestać grać, więc...zaczął robić tak?


Awwwwwwwww
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chyba pobiłam mój osobisty rekord w niedodawaniu odcinka Dobijamy miesiąc?

Tyle dni, a ja mam tylko niewielki fragment odcinka...ale wiedzcie, że coś jest, i że nie poddam się i będę walczyć z tym odcinkiem choćbym miała zginąć. Zawzięłam się i napiszę go, nieważne kiedy, ale napiszę!!!

Chyba, że już w ogóle zdążyliście zapomnieć, że ja piszę w ogóle jakieś opowiadanie Ale mam nadzieję, że wciąż jesteście cierpliwi i poczekacie

Nie wiem co powiedzieć na koniec, więc wstawiam zdjęcie kapusty przypominającą głowę świni, na lamie
  • awatar Marsoholiczka: @Jestem z Marsa: Ahahaha :D
  • awatar Gość: A ja nie wiem jak to skomentować sensownie, więc wstawiam zdjęcie lamy bez kapusty przypominającej świnię :D http://i.obrazky.pl/co-to-za-zwierze-650-OBRAZKY.PL.jpg :*
  • awatar ♡ Killa on The Run ♡: Ja już odcinka nie dodaję 35 dni,o Boże to już więcej niż miesiąc ....:0 ....dwa zdania napisałam :D :D Ja to mam się jednak z czego cieszyć :| :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wiem, że dopiero co zmieniłam avatar, ale jak przeglądałam sobie folder ze zdjęciami Bruna to wyszukałam trzy śliczne zdjęcia na avatar, więc...pomożecie mi w tym jakże trudnym wyborze któregoś z tych pięknych zdjęć?

Są w powiększeniu, ale żeby dać na avatar będę musiała trochę zmniejszyć

*1*


*2*


*3*


*4*


Czy może żadne i lepiej zostawić ten co mam?
  • awatar Gość: Ten trzeci też był by całkiem fajny, i oryginalny również, pragnę dodac :P
  • awatar Gość: tak, ten co masz jest cudowny :D ale jakby co to mnie się podobają 2 i 4 :D
  • awatar Brunoholic: Jedyneczka, jedyneczka! :D Jeden wybierz! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Taka mała zmiana avatara
 

 
Jesteśmy w trendach z IfBrunoWasOurTeacher
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Z racji tego, że już prawie miesiąc (20 dni) nie dodaję odcinka i przestaję wierzyć, że kiedykolwiek go napiszę, to dodam tutaj chociaż kilka przetłumaczonych Imagine

"#WyobraźSobie Bruno patrzy tak na Ciebie kiedy widzi, że jesteś już w vanie"


"#WyobraźSobie Ty i Bruno spacerujecie w deszczu, nagle Bruno zaciąga Cię i opiera o drzewo i zaczyna całować, wtedy czujesz Jego mokre włosy"

"#WyobraźSobie Jesteś smutna, bo Bruno pojechał na tournee w Walentynki. Znajdujesz kartkę na stole, na której pisze "Szczęśliwych Walentynek, kochanie. Odwróć się"
_____________________________

*Bruno* : Pocałuj mnie.

*Ty* : Już.

*Bruno* : Wiesz, co powiedziałem?

*Ty* : Tak...

*Bruno* : Co?

*Ty* : "Pocałuj mnie".

*Bruno* : Skoro nalegasz...

____________________

*Ty* : Często tu bywasz?

*Bruno* :

*Ty* :

*Bruno* :

*Ty* :

*Bruno* : To mój prysznic.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Nigdy nie napiszę tego cholernego odcinka....-,-
Prędzej szlak mnie trafi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Bruno jest nominowany w kategorii *Favorite Male Singer*. Niestety, nie da się głosować tylko i wyłącznie na jedną, wybraną kategorię, tylko trzeba na wszystkie, i jak już na wszystko zagłosujemy pojawi się okienko i klikamy *Submit Your Votes*. Inaczej głos będzie nieważny.
Z tego co widzę, można głosować bez ograniczeń, chyba, że nawet jeśli głosuje się więcej razy to nie zaliczają, ale wydaje mi się, że rzeczywiście to liczą i można oddać tyle głosów ile się chce. Zajmie to trochę dłużej, z racji ciągłego głosowania na wszystko, ale bitch please, czego się nie robi dla Bruna?
*DO DZIEŁA! *
http://www.nick.com/kids-choice-awards/2012/vote
  • awatar Gość: Musi wygrać ! :D
  • awatar LMP: Od wczoraj ciągle klikam, gdy jestem przy kompie :D Większości nominowanych w ogóle nie znam, ale czego się nie robi dla Bruna :D
  • awatar Vicky on the world.: wygra!! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Znalazłam to u @klauduskax3

POEZJA *___*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ostatni odcinek dodałam aż 11 dni temu. :O
Nie wiem, czy kiedyś też tak długo nie dodawałam, ale jeśli tak, to bardzo dawno takiej długiej przerwy nie miałam. No i właśnie problem kiedy ja dodam odcinek? Nie mam zielonego pojęcia. Mam trochę napisane, ale nie podoba mi się to i muszę skasować i napisać od początku, ale nie umiem się za to zabrać
Taka masakryczna ścina twórcza.


Musiałam to napisać, bo najczęściej jak napisze o tym, że zrobiłam długą przerwę bądź ją robię, to potem nagle mam wenę

No, ale zobaczymy, kiedy i co zdołam, chociaż nie przewiduję cudu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
BRUNO ZDOBYŁ STATUETKĘ <3333333 TAK KURWA JA WIEDZIAŁAM, JESTEM Z NIEGO CHOLEEEERNIE DUMNA I MAM ZACIESZ NIE DO WYRAŻENIA <33333
  • awatar Gość: My też jesteśmy cholernie dumni! <3 Wiadome było, że wygra, to w końcu Bruno! <3
  • awatar Gość: awww <3 wiedziałam wiedziałam wiedziałam! :D :D idę zaparzyć sobie melisę...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

"Najlepsi fani na świecie "

Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww <3
Mam teraz taki zaciesz...jejku, jak mało mi potrzeba do szczęścia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przypomnienie:
Uśmiechnęłam się sama do siebie i przypomniałam sobie, że mam go troszkę zlewać, ale teraz akurat nie mogłam tego zrobić. Zbyt duża pokusa. Upiłam łyk wody i usłyszałam dźwięk smsa ze swojej komórki. Wyjęłam ją z kieszeni i ujrzałam, że to wiadomość od Presley.

***

Kiedy chciałam nacisnąć guzik, aby przeczytać wiadomość, mój telefon sam się wyłączył. Bateria padła! Rzuciłam telefon na stół. Chwyciłam z opracia krzesła bluzę, ubrałam buty i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Byłam ciekawa, co chciała ode mnie Presley, bo mogło to być coś ważnego w sprawie urodzin Bruna, więc przeszłam wzdłuż chodnika i stanęłam przed drzwiami domu przyjaciółki. Otworzyła mi dopiero po kilku minutach, ze szczotką do włosów w ręce i spojrzała ze zdziwieniem.
- To ja miałam po Ciebie przyjść, za 15 minut... - powiedziała stojąc w wejściu.
- No, właśnie, nie mam pojęcia o co Ci chodzi, bo nie zdążyłam przeczytać sms'a - wyjaśniłam.
- Rozumiem. Napisałam Ci tylko, że musimy iść na zakupy. W końcu trzeba kupić jakąś kieckę na imprezę urodzinową Bruna, no i trzeba się rozejrzeć za prezentem - odpowiedziała rozczesując włosy.
- Masz rację, ale znalezienie prezentu dla Bruna z pewnością nie będzie łatwe. Nie będę nic kupywać nowego na imprezę, wygrzebię coś z szafy - odrzekłam wchodząc za Pres do domu.
- Och, dziewczyno, daj spokój, to dobra okazja, żeby kupić sobie coś imprezowego! Przyda Ci się jeszcze kiedyś - krzyknęła z łazienki.
- Jak mi naprawdę jakaś rzecz wpadnie w oko, to może...ale głównie muszę się skupić na prezencie dla Niego - odpowiedziałam przejeżdżając usta błyszczykiem.
Po pięciu minutach byłyśmy już gotowe do wyjścia. Do centrum handlowego dojechałyśmy samochodem Presley. Zaczęłyśmy robić prawdziwy obchód po sklepach. Ja głównie rozglądałam się bardziej za prezentem dla Bruna, ale po drodze były sklepy z ubraniami, które Pres koniecznie chciała odwiedzić. W jednym z nich znalazła krótką, bordową spódniczkę i pasujący do tego t-shirt w wiśniowym kolorze, w których od razu się zakochała i kupiła już jako kreację na urodziny. Kiedy się rozłączyłyśmy w poszukiwaniu prezentu w różnych sklepach, po kilkunastu minutach Presley przybiegła do mnie z wiadomością, że już ma prezent dla Bru. To był złoty zegarek. Był szczerozłoty i naprawdę piękny. Myślałam wcześniej nad zegarkiem, ale nie chciałam dać mu banalnego prezentu, szukałam czegoś zupełnie innego. Problem w tym, że nie miałam pojęcia co mogłoby być tym "czymś zupełnie innym" i w jakim kierunku zmierzam, czy to ma być biżuteria, ubranie, instrument? Przeszłyśmy całe centrum handlowe, a ja wciąż nie znalazłam odpowiedniego prezentu. Pocieszyłam się tym, że kupiłam chociaż ładną sukienkę na imprezę. Miała ciemnoszary kolor, do pasa była satynowa i obcisła, a niżej bardziej była w stylu spódniczki baletnicy, sięgała trochę przed kolano. Nie szukałam czegoś mega wyzywającego i szałowego, zupełnie wystarczała mi całkiem skromna sukienka. W domu wciąż myślałam o prezencie, ale niestety, na próżno. Zaczęłam sprzątać w moim pokoju, w którym panował totalny syf, przez moje ostatnie nagłe przypływy weny malarskiej, której po sobie nie posprzątałam. Wyrzuciłam wiele obrazów, które były zaczęte, ale byłam pewna, że ich nie skończę. Za szafą zobaczyłam kolejny, zakryty białym materiałem obraz. Myślałam, że to pewnie był kolejny amatorski, niedokończony obraz, który muszę wyrzucić. Jednak kiedy go odkryłam, doznałam olśnienia i pomysłu, aż uśmiechnęłam się sama do siebie. To był obraz, który zaczęłam malować parę miesięcy temu, kiedy tęskniłam za Brunem, miał być na Nim właśnie on. Mogę go dokończyć i dać Brunowi na urodziny! Dokupię do tego tylko jeszcze coś i będę miała z głowy. Muszę nie zrobić żadnego błędu, bo jak się nie uda, nie będę miała czasu na malowanie od nowa. Obraz był gotowy co najmniej w połowie, więc spokojnie powinnam zdążyć. Hell yeah!

*Dzień urodzin*

Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Bruno został już zwabiony do klubu i zaraz miał się pojawić. Było dosyć sporo ludzi, ale też nie było masakrycznych tłoków. Klub był pięknie przystrojony hawajskimi kwiatami, gdzieniegdzie były zdjęcia hawajskiej plaży, nawet obok sceny tanczyły tancerki hula w spódniczkach z trawy! To był prawdziwie hawajski klimat, a ja miałam nadzieję, że spodoba się Bruno tak bardzo jak mi i całej reszcie. Jako prezent miałam mu dać mój obraz, który na całe szczęście udał się dotrwać do końca bez pomyłek. Przedstawiał Bruna, grającego na gitarze, zupełnie skupionego na tym. Obraz widziała tylko Presley, pochwaliła pomysł i bardzo jej się podobał. Kupiłam mu też czarno-zieloną czapkę z daszkiem. Wszyscy schowali się za stolikami, kanapami i ozdobami, bo Bruno się zbliżał. Niepewnie pchnął drzwi i zmieszany rozejrzał się wokół. Standardowo, mieliśmy wyjść z ukryć i krzyknąć "niespodzianka". I tak się właśnie stało. Bruno w pełni zdziwiony rozglądał się wokół, nie wiedząc co się dzieje, więc podeszłam do Niego pierwsza.
- Wszystkiego Najlepszego, kochanie - uśmiechnęłam się, aż po chwili sam Bruno zaczął się szeroko uśmiechać.
- Ale...Ty to wszystko...i...klub...ludzie... - mówił trochę przerywanym głosem. - Kocham Cię - dokończył chichocząc i po chwili mocno się przytuliliśmy.
Wszyscy zaczęli witać się z Brunem i składać mu życzenia. Niedługo to zajęło, ale Bruno został nieźle wyściskany przez wszystkich. Prezenty dla Bruna nie wręczał każdy z osobna, bo byłoby tego trochę za dużo i nie miałby gdzie tego utrzymać, więc wszystkie prezenty stały na wielkim stole niedaleko sceny. Oprócz mojego. Ja chciałam dać mu mój prezent dopiero w domu, z resztą tylko tam mogłam mu go pokazać, w przewozie by się zniszczył. Tutaj dałam mu osobiście czapkę, z której się ucieszył jak małe dziecko i podziękował. Wspomniałam mu, że to nie jest jedyny prezent ode mnie i że ten drugi dam mu w domu. Nie wiem, co sobie mógł pomyśleć, bo może to zabrzmiało dziwnie, ale nieważne. Bruno cieszył się, że jest tutaj taki hawajski klimat, czuł się jak w domu. Pół godziny po całym witaniu i wczuwaniu się w imprezę został już wprowadzony tort, był naprawdę ogromny i jak się później okazało - przepyszny. Kiedy Bruno zdmuchnął świeczki z sufitu posypały się balony i konffetti. Przez około godzinę po zjedzeniu tortu wszyscy tańczyli, bawili się, Bruno rozmawiał ze swoimi siostrami, a ja w tym czasie zaczęłam nadzorować, czy jest wystraczająca ilość jedzenia, czy trzeba czegoś dołożyć i inne takie. Stanęłam przy stole z przekąskami, oparłam się o niego i zaczęłam obserwować wszystkich balangowiczów, który widocznie świetnie się bawili, co mnie też cieszyło. Z tłumu wyłonił się jakiś mężczyzna, dopiero po chwili poznałam, że to był znajomy Bruna i mój, Tommy. Poprosił mnie do tańca. Zgodziłam się, bo nie chciałam tak tutaj stać. Przetańczyłam z nim tylko jedną piosenkę, chciał mnie zatrzymać trochę dłużej, ale powiedziałam, że muszę na razie iść, bo odechciało mi się z nim tańczyć głównie dlatego, że okazało się, że już był nieźle wstawiony. Wróciłam do stołu z jedzeniem i chwilę znowu tak stałam, aż od tyłu zaszedł mnie Bruno, w jednej dłoni trzymając swój kieliszek z szampanem, a drugi podawał mi. Uśmiechnęłam się i wzięłam od niego kieliszek, którego zawartości pozbyłam się jednym chaustem.
- Dlaczego się nie bawisz, moja ślicznotko? - zapytał szepcząc na ucho, wciąż stojąc za mną i obejmując mnie ręką w pasie.
- Bawię się, i to bardzo dobrze. - odpowiedziałam.
- A zatańczysz ze mną? - zapytał odkładając swój pusty kieliszek.
- Jakbym mogła nie zatańczyć z solenizantem. - odrzekłam łapiąc jego dłoń i wchodząc między tłum ludzi.
Przetańczyliśmy dużo piosenek, w międzyczasie popijając coraz więcej alkoholu, którego sporo już płynęło w żyłach naszych jak i reszty towarzystwa. Zabawa stawała się coraz lepsza przez to, że byliśmy pijani, i nieźle się działo, dosłownie wszędzie. W końcu byłam razem z Brunem i resztą gości tak upita, że nie miałam pojęcia co dalej robiliśmy i jaki był dalszy przebieg rzeczy.

*Rano*

Auć. Moja głowa. Miałam wrażenie, jakby coś miało mi ją zaraz rozsadzić. To pierwsze co czułam tuż po obudzeniu. Powoli, wciąż z zamkniętymi oczami podniosłam się do pozycji siedzącej trzymając się za głowę. Byłam w samym biustonoszu i bieliźnie. Przetarłam zlepione oczy z niezmytym wczorajszym makijażem i spojrzałam obok siebie, bo ktoś tam leżał. Co za ulga, że to był Bruno. Głęboko spał rozłożony na łóżku w samych bokserkach. Dojrzałam, że na czole ma napis "Sex on the beach". O mało nie wybuchłam śmiechem, ale powstrzymałam się, żeby go nie obudzić. Rozejrzałam się wokół. Byłam w jakimś pokoju, miał czerwoną tapetę, dywan, szafki i nawet pościel, na której siedziałam tego samego koloru. To był jeden z pokoi w klubie, niektórzy goście mogli zostać na nocleg, i widocznie ja też w jakiś sposób dostałam się do pokoju. Z wczoraj pamiętałam tyle, że były urodziny Bruna, tańczyłam z nim, a potem...nie mam zielonego pojęcia co się działo. Przejechałam ręką po swoich włosach w których były okruszki jakiegoś ciasta. Spojrzałam na swoją lewą rękę i ujrzałam, że mam na niej narysowanego bobra w różowych stringach. Obrazek był zrobiony mazakiem, na szczęście się ścierał...ale dlaczego bóbr, i co on robi na mojej ręce?! Impreza musiała się naprawdę nieźle rozkręcić. Naprzeciwko łóżka było lusterko więc wstałam i podeszłam do niego aby obadać w jakim stanie jest moja twarz. Okazało się, że byłam przerobiona na kotka. Twarz miałam kocią, ale na głowie miałam krzywo założone różowe, królicze uszy. Kiedy się odwróciłam w lustrze dojrzałam, że na pośladku miałam napis "Property of Sex Dragon ". Boże, co tu się musiało dziać! Szkoda, że to nie są niezapomniane urodziny Bruna, bo pewnie nikt nic nie pamięta. Ale wszystkie dowody wskazują na to, że musiało być zajebiście. Na chwilkę wychyliłam głowę zza pokoju żeby zobaczyć jak wygląda teraz klub. Jakaś kobieta jeszcze zbierała ostatnie śmieci, poza tym, było czyściutko. Pewnie obsługa zdążyła posprzątać. Zauważyłam, że z innego pokoju wyłonił się Jamareo i Phil. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że Phil miał na sobie króciutką spódniczkę, a Jamareo miał przebrania małpy i usiłował wyciągnąć kotleta z wuwuzeli. Aż bałam się zobaczyć resztę gości. Szybko schowałam się z powrotem do pokoju i zobaczyłam, że Bruno się budzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
*Kurczę, ja to jestem dziwna i chyba częściej muszę mówić, że mam przerwę lub coś tego typu, bo zawsze jak mówię, że pewnie dłużej nie dodam odcinka, bo nie mam weny, to nagle i tak mnie nachodzi i napisałam cały odcinek, w dodatku całkiem długi To ja Was częściej poinformuje o przerwach, może to zadziała Miłego czytania!*


Przypomnienie:

Bruno uśmiechnął się, nachylił się nade mną i słodko pocałował. Potem usłyszałam tylko jak zamyka za sobą drzwi. W ubraniu, bez jakiegokolwiek ruszenia się w inną pozycję, usnęłam ze zmęczenia.

***

Obudziłam się dopiero rano, na drugi dzień. Wczoraj późno wróciliśmy, a ja zapadłam w naprawdę głęboki sen. Nawet zapomniałam o tym, żeby przywitać się z Presley jeszcze wczoraj, ale byłam zbyt zmęczona na jakiekolwiek inne czynności niż spanie. Podczas kończenia śniadania usłyszałam dzwonek do drzwi. Tak jak myślałam, to była Presley. Od razu z piskiem rzuciła mi się w ramiona. Cieszyłyśmy się jak wariatki.
- Emiiiii! Jejku, nareszcie jesteś. Te parę miesięcy to był chyba najnudniejszy czas w moim życiu! - krzyknęła łapiąc mnie za ramiona.
- Dla mnie nie należały do najszczęśliwszych - krzywo się uśmiechnęłam. - Ale nie wspominajmy o przeszłości.
- No właśnie! Miałam też drugi powód, żeby tutaj przyjść. A mianowicie chodzi o przyszłość, a dokładniej przyszłe 25-te urodziny Bruna, przecież zostały nam tylko jakieś 6 dni! - mówiła z entuzjazmem.
- To przecież mnóstwo czasu - odpowiedziałam zdziwiona.
- Nie byłabym taka pewna, musimy zaplanować coś zajebistego! Jakąś imprezę-niespodziankę czy coś w tym guście. I nie waż się powiedzieć Brunowi ani słówka, nie wspominaj nic o Jego urodzinach, tak jakbyś o nich zapomniała. Najlepiej specjalnie w ogóle go zlewaj, żeby się potem zdziwił - zachichotała.
- To będzie trudne, ale myślę, że masz rację, wtedy bardziej się zaskoczy. - zgodziłam się z przyjaciółką.
- Musimy zacząć już planować co i jak zrobimy, listę gości, jedzenie...mamy dużo roboty, więc zaplanujmy kto co robi, i to w trybie NOW! - pobiegła do kuchni i wróciła ze stosem żółtych fiszek.
W salonie zaczęłyśmy intensywnie myśleć jak to rozplanować. Na pierwszy ogień szło miejsce, w którym odbędzie się impreza. Początkowo myślałyśmy, żeby wykombinować to w domu Bruna, ale to mogło nie wypalić, bo mógłby nas przyłapać. Postawiłyśmy na wynajęcie miejsca w klubie. Później napisałyśmy listę gości. Chciałyśmy aby było tam dużo ludzi, bo to w końcu ma być spora impreza, ale nie chcemy być też aż tak zdesperowane, że pojawią się osoby, których Bruno nie zna. Chciałyśmy nawet zaprosić resztę sióstr Bruna, Presley obiecała do nich zadzwonić od razu z przekonaniem, że się zgodzą, bo to niezłe imprezowiczki. Kiedy na liście miałyśmy już wystarczającą ilość osób, zabrałyśmy się za planowanie jakie i ile będzie jedzenia.
Po około półtorej godzinie kilkanaście fiszek było zapełnionych notatkami na temat wszystkiego, co zaplanowałyśmy. Presley miała zaraz iść do domu poszukać w Internecie klubów do wynajęcia.

Dopiero na drugi dzień podjechałam z Presley do klubu, który wydawał jej się najlepszy spośród wszystkich, które znalazła. Szczecze powiedziawszy, bardzo mi się podobał. Wnętrze miało świetny klimat, było gustowne kolorystycznie oraz jeśli chodzi o ustawienie wszystkiego. Była nawet scena z mikrofonem, przed sceną duuuży parkiet, w którym spokojnie zmieściłoby się 100 osób, i jeszcze każdy by miał trochę miejsca. Niedaleko od parkietu stały długie, drewniane stoły, dywany koloru wściekłej czerwieni, gdzieniegdzie nawet ściany pokryte były miękkim materiałem, wszędzie przyciemniane szyby, toalety. Był wręcz idealny, a w dodatku można było zamówić sobie jakiś konkretny wystrój. Postanowiłam razem z Pres, że wystrój ma być hawajski. Kwiaty, spódnice z trawy, beztroska hawajska muzyka w tle, morze, kokosy. Klub oferował wiele dobrych hawajskich rzeczy do wystroju, co bardzo mnie cieszyło. Przy okazji można było już zamówić tutaj jedzenie, jakie mają podawać, alkohole oraz nawet tort. Zdecydowanie chciałyśmy urządzić to tutaj, więc bez wahania zamówiłyśmy już wszystko na ósmego października, który akurat wypadał w sobotę, więc było to nam, jak i pewnie gościom na rękę. Wszystko to trochę kosztowało, ale pieniądze nie grały roli, każda z nas zapłaciła po pół. Myślałam, że ze wszystkim będzie więcej roboty, ale wystarczyło zapłacić, a w klubie prawie wszystko już urządzą.
Po powrocie do domu zaczęłam wysyłać smsy do wszystkich gości, zaczynając od Hooliganów. Podkreśliłam, że to ma być niespodzianka dla Bruna, i zabiję każdego, kto się wygada. Dostałam wiele odpowiedzi z chęcią idące na taki układ zarzekając, że nie pisną słówka. Tą samą wiadomość wysłałam do wszystkich numerów, które miały się zjawić na imprezie. Kiedy wiadomości się wysyłały, ktoś zapukał do drzwi. Odłożyłam telefon i pobiegłam otworzyć. Przed drzwiami stał Bruno, nie ukrywałam lekkiego zdziwienia, ale zwyczajnie Go wpuściłam. Weszłam do salonu przed Nim i szybko spojrzałam na ekranik telefonu sprawdzając, czy wszystkie wiadomości się wysłały. Wszystko było ok, więc dopiero po chwili odłożyłam telefon i spojrzałam na Bruna stojącego w wejściu do salonu.
- Co Ty tam robisz, co? - zapytał z zaciekawieniem.
- Eee, nic takiego. - odpowiedziałam wciskając telefon do kieszeni.
- Na pewno? - podszedł bliżej.
- Tak, na pewno. - odrzekłam mijając Go i udając się do kuchni. - Chesz coś do picia?
- Nie, dzięki. - rzekł zmieszany wchodząc do kuchni podejrzanie na mnie patrząc.
- Toooo, po co przyszedłeś? - zapytałam opierając się o blat.
- Nie mogę przyjść bez powodu? Jeśli Ci przeszkadzam to powiedz, bo ja...
- Nie, nie przeszkadzasz. Tylko myślałam, że coś konkretnego chciałeś. - odpowiedziałam.
- W sumie zaraz powinienem lecieć do studia, wpadłem tylko zobaczyć, czy żyjesz od wczoraj - uśmiechnął się. - Więc teraz już idę.
- Dobrze, to na razie - odrzekłam nalewając sobie wody.
- Już będę wychodził...
- Wiem.
- Nie wiem kiedy wrócę.
- Okeeeej...
- Być może dopiero jutro. Może się dzisiaj już cały dzień nie zobaczymy.
- To nic..
- To udaję się, do drzwi, bardzo powoli... - zaczął wychodzić powolnym krokiem.
- Bruno, o co Ci chodzi? - zaczęłam śmiać się z Jego zachowania.
- To o co Tobie chodzi. Nie chcesz mnie pocałować - spojrzał na mnie, kiedy ja zaczęłam się śmiać.
- To trzeba było mówić. - wciąż się śmiałam.
- Muszę Ci mówić takie rzeczy? - podszedł do mnie i złapał za dłonie.
Chciałam coś odpowiedzieć, ale nie zdążyłam, bo już przytknął swoje wargi do moich. Trochę to trwało, ale w końcu ja oderwałam się od Niego, a on się uśmiechnął.
- Już mi lepiej, teraz mogę iść - puścił moje ręce i po chwili słyszałam tylko trzask drzwi.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i przypomniałam sobie, że mam go troszkę zlewać, ale teraz akurat nie mogłam tego zrobić. Zbyt duża pokusa. Upiłam łyk wody i usłyszałam dźwięk smsa ze swojej komórki. Wyjęłam ją z kieszeni i ujrzałam, że to wiadomość od Presley.
 

 
Napiszcie w Google: askew
Nie róbcie po tym słowie spacji ani nic.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ok, dopiero teraz, po przejrzeniu starszych wpisów, zauważyłam, że...moje opowiadanie czytają co najmniej już 24 osoby (!).
Jestem w szoku, no, bo dla mnie to naprawdę jest wyczyn. :O

Zdziwiłam się, bo nie widać tego po komentarzach do odcinków, szkoda, bo chciałabym szczerze znać więcej opinii, ale wiem, że nie wszystkim się chce, nie mają czasu i tak dalej

Mimo wszystko fakt, że czyta je tak wiele osób serio mnie pociesza
  • awatar aniakr: Ja się też zaliczam do tych osób.. Tylko nie zawsze mam czas zostawić komentarz.. :D
  • awatar Gość: Ja też czytam, ale nie mam czasu na komentowanie :P Wybacz :P
  • awatar ❤sweetcat❤: A ja już czytam te nowe :D Tyle, że jeszcze najnowszego odcinka nie opaczyłam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›